Myriapoda
| Pelinobius muticus - nieudana próba rozmnożenia |
|
|
|
| Wpisany przez Guy Tansley |
| niedziela, 29 listopada 2009 12:27 |
|
Wstęp Udana hodowla Pelinobius muticusi z 1999 roku zachęciła mnie do ponownej próby rozmnożenia tego gatunku. Poniżej znajduje się opis tego przedsięwzięcia - od parowania do stworzenia kokonu. 12 kwietnia 2001 Samiec rozpoczął drgać u góry wyjścia z gniazda samicy. Następnie wszedł do tunelu i do komory u podstawy gniazda. Samica zaatakowała, a samiec szybko wycofał się na powierzchnię, po czym przeszedł do najdalszego rogu pojemnika. Wtedy samiec rozpoczął ?żucie? na swoich nogogłaszczkach przez kilka następnych minut, żeby być gotowym do krycia. Samiec ponowił próbę schodząc do gniazda, ale reakcja samicy była taka sama. Tym razem jednak goniła go niemal do samej powierzchni. Samiec stojąc na krawędzi gniazda trząsł swoim ciałem, samica natomiast pozostawała w gnieździe przyjmując pozycję obronną. Samiec ponownie wycofał się w kąt pojemnika, by sobie "pożuć" nogogłaszczki, podczas gdy samica pozostawała cały czas w pobliżu wejścia do gniazda. Po kilku minutach samiec powrócił do wejścia gniazda i zaczął ją wywabiać, stukając w jej przednie odnóża. Samica zareagowała i całkowicie wynurzyła się z gniazda, samiec w tym czasie przyjął odpowiednią pozycję, przytrzymując samicę przednimi odnóżami poniżej chelicerów, a drugą parą odnóży cały czas uderzając w jej przednią parę odnóży. W związku z ich dobrą pozycją (samica stała nieco wyżej), samiec nie miał problemów z dostępem do jej otworu płciowego. W przeszłości samica zawsze wydawała się utrzymywać swoje podbrzusze z dala od samca, przez co jego zadanie było trudniejsze. Jednak tym razem nie zaobserwowałem takiego zachowania. Samiec nerwowo dosięgnął jej i włożył swoją sprawną nogogłaszczkę do szczelinki, po czym natychmiast wycofał się, gdyż zwykle w tym czasie dochodziło do ataku samicy. Samica pozostała bierna, więc samiec ponownie podszedł i użył lewej nogogłaszczki. Od razu po tym odsunął się, ale ich odnóża cały czas się stykały. Samica uderzyła samca przednimi odnóżami, ale nie całkiem agresywnie. Po tym pająki zostały rozdzielone, a samiec bez uszczerbku przeniesiony z jej pojemnika. Następnie płytka płciowa (Epigynum) samicy została charakterystycznie połknięta, a samica wróciła do gniazda. Ważne spostrzeżenia 1. Samiec żuł swoje nogogłaszczki gdy był już świadom obecności samicy w pobliżu. Nie wykazał on też nerwowości przed samicą i skierował się wgłąb gniazda bez wahania. Nawet gdy samica zareagowała agresywnie, on pozostawał względnie spokojny. Czy to żucie było znakiem intencji kopulacji i przygotowywania swojego sprzętu? 2. Gdy samica zrozumiała, że to samiec wkracza do jej gniazda, zaczęła współpracować. Tym razem nie utrzymywała podbrzusza z dala od samca, a raczej pozostała w normalnej pozycji, pozwalając samcowi łatwo dostać się do jej płytki płciowej (Epigynum). Zwykły moment ataku został pominięty pozwalając samcowi wykorzystać obie nogogłaszczki. Jest to coś, czego jeszcze nigdy nie zaobserwowałem u tego gatunku. Dlaczego więc samica była tak pasywna? Prawdopodobnie było to spowodowane odpowiednim środowiskiem w jej terrarium. Wcześniejsza produkcja kokonu pokazała, że samica czuła się komfortowo z tą organizacją i odkąd liniała 3 tygodnie wcześniej, została nakarmiona dwoma dużymi kawałkami surowego mięsa, by zaspokoić jej apetyt. Tak więc idealne warunki (temperatura, wilgotność, dostępność pożywienia itd) sprawiły, że samica była "szczęśliwa" i chętnie współpracowała z samcem. Biorąc pod uwagę te czynniki można mieć nadzieję, że będzie czuła się wystarczająco dobrze by złożyć kolejny kokon. Samiec będzie pozostawiony na kilka dni, żeby miał czas ponownie wytworzyć dywanik, po czym wykonamy drugą próbę. 17 grudnia 2001 Samiec został włożony do terrarium samicy pomimo braku nowego dywanika. Tym razem samica przebywała poza gniazdem, a samiec został umieszczony w przeciwległym do niej rogu terrarium. Rozpoczął zaloty i skierował się do wnętrza gniazda, szukając tam samicy. Samica zareagowała i przeszła do wejścia do gniazda ponad nią. Samiec pojawił się za samicą, na co ta początkowo odpowiedziała agresją. Samica kopulowała z ochotą, jednak wydawało się, że utrzymuje podbrzusze nieco inaczej niż poprzednio. Samiec rozważnie sięgał swoją nogogłaszczką, a samica przeniosła swoją trzecią parę odnóży wokół samca (to nie był dla niego dobry znak). Samiec umieścił tylko jedną nogogłaszczkę po czym został natychmiast zabity. Samica następnie skonsumowała samca, rozpocząwszy od podbrzusza. Ważne spostrzeżenia 1. Samiec był chętny do kopulacji pomimo tego, że nie zrobił nowego dywaniku, a samica pozostawała względnie nieagresywna, gdy pojawił się samiec. 2. Zbliżenie trzeciej pary odnóży do samca udowadnia, że samica zamierzała zaatakować podczas wkładania nogogłaszczek. Jest to powszechne u tego gatunku i wielu hodowców myśli, że jego pająki nie kopulowały, ponieważ ich umieszczenie jest tak szybkie. Czemu samica miałaby zabijać samca bez kopulacji? 16 marca 2002 Do tej chwili samica była karmiona tak mocno jak tylko chciała, by dobrze przygotować ją do złożenia kokonu. Karaczany były podstawą diety (zrzucane do sztucznego gniazda), jednak karmiłem ją też kilkanaście razy beztłuszczowymi kawałkami mięsa. Podczas inspekcji gniazda (16 marca) pająk tworzył kokon, jednak coś było inaczej niż podczas poprzedniego składania kokonu w listopadzie 1999 roku. Zamiast zwykłej hamakowatej sieci produkowanej przez gatunki z Afryki, zawieszonej pomiędzy ścianami terrarium, ten kokon przypominał normalny, ruchomy kokon, podobny do produkowanych przez północno amerykańskie gatunki. Kokon był produkowany w bardzo szybki sposób (czasem proces od rozpinania początkowych nici do rzeczywistego składania jaj może zając od kilkunastu godzin do kilku dni). Fotografie zostały zrobione w tym okresie (patrz niżej) ale pająk był rozpraszany w tak małym stopniu jak to było możliwe. Po kilku godzinach kokon był skończony i pozostawiłem pająka by odpoczął przy kokonie, mając nadzieję że pająk w jakiś sposób zawiesi go w nocy (z tej przyczyny mogłem nie widzieć konstruowania kokonu poprzednim razem). ![]() alt Następnego ranka znalazłem pająka na zewnątrz gniazda, a kokon porzucony w kącie terrarium. Został on przeniesiony do inkubatora, aby ocalić jajka, ale gdy go otworzyłem jajeczka były koloru jasno-brązowego (w przeciwieństwie do ich normalnego żółto/kremowego koloru). Miały też mdły i niemiły zapach. W ciągu 24 godzin jajka zmieniły kolor na czarny i miały naprawdę okropny zapach (zobacz poniżej). Oczywiście żadne nimfy nie powstaną z tych jajek. 48 godzin później pleśń pokryła jajka, więc zostały one wyrzucone. ![]() alt Kokon ten został złożony bardzo szybko i pozbawiony był typowej opieki i uwagi poświęcanej zapłodnionemu kokonowi, pokazując, że samica była świadoma tego, że z jajkami jest jakiś problem. Jałowe jajka są bardzo często zjadane, żeby odzyskać część cennej energii utraconej kosztem złożenia kokonu, ale te jajka zostały odrzucone bez zjadania. To jest kolejny dowód na to, że samica zdawała sobie sprawę z problemu. Wnioski Pozostaje więc pytanie, dlaczego samica złożyła te złe jaja? Dieta? Często sugeruje się stosowanie mięsa jako dodatkowe źródło pożywienia dla ptaszników podczas składania jaj, ale ten przypadek może świadczyć o tym, że mogło ono mieć szkodliwy efekt na rozwijające się jajka. Czasami jajka mogą się zepsuć lub sczernieć, ale zwykle zdarza się to podczas ich składania. Wydaje się więc, że te jajka zostały złożone będąc już w złym stanie, a zdarzyło się to na zaledwie 24 godziny przed ich całkowitym zepsuciem. Wcześniejszy kokon został pomyślnie złożony w 1999 roku, a podczas wylęgania jaj w diecie samicy nie występowało mięso. Czy miało to jakikolwiek wpływ na końcowy stan jajek nie wiadomo, ale polecałbym karmienie tylko małą ilością mięsa, w takich ilościach, by pająk mógł je skonsumować w 12 godzin ( surowe mięso w gorącym i wilgotnym środowisku terrarium pająka, może bardzo szybko zacząć gnić. Miałem okazję obserwować podobny przypadek u T. blondi, gdy były karmione dużą ilością rozmrożonych małych myszy. W czasie pisania tego artykułu ( marzec 2004) samica rozwija się, a jej dieta nie zawiera żadnego mięsa, więc miejmy nadzieję, że następnym razem uda jej się złożyć zapłodniony i zdrowy kokon. Tłumaczenie: Tris Zmieniono na Pelinobius muticus/ stara nazwa Citharischius crawshayi/ Oraju |
| Zmieniony: czwartek, 14 października 2010 22:40 |
Najpopularniejsze:
Copyright © 2012 Bestiae.pl, Grafika: krabDESIGN
Pelinobius muticus - nieudana próba rozmnożenia



